Przedpokój kosztuje w cenniku 30 zł i jest najtańszym pomieszczeniem — a jednocześnie tym, które najbardziej wpływa na stan całej reszty mieszkania. Wszystko, co trafia do środka, przechodzi właśnie tędy.
Od listopada do marca ulice posypuje się mieszanką przeciwpoślizgową, a sól trafia z butami wprost do przedpokoju. To nie jest zwykły brud: sól jest ścierna, przyciąga wilgoć i po wyschnięciu zostawia biały nalot. Na panelach i drewnie daje z czasem matowe smugi, których zwykłe mycie już nie usuwa.
Dlatego zimą kolejność jest odwrotna niż zwykle: najpierw dokładne odkurzanie, dopiero potem mycie. Kryształki soli zmyte od razu tylko rozsmarowują się po powierzchni i rysują podłogę — szczególnie panele i olejowane drewno.
Pierwsza to dwie wycieraczki zamiast jednej: gumowa przy drzwiach na kryształki soli i tekstylna za nią na wilgoć. Druga to częstsze, ale pobieżne przetarcie podłogi — sól szkodzi wtedy, gdy leży dniami, a nie wtedy, gdy trafia na podłogę raz.
Wycieraczce tekstylnej na koniec sezonu przydaje się pranie: sól siedzi w jej włóknie, a odkurzacz jej stamtąd nie wyciągnie. Kosztuje to 10 zł za metr kwadratowy.
Wnętrze szafy w przedpokoju nie wchodzi w cenę pomieszczenia — to osobna pozycja za 30 zł. Ma to sens przy zmianie sezonu albo przed wynajmem: w przedpokoju wnętrze szafy i antresola to miejsca, których nie sprząta się latami.
Przedpokój wchodzi w każdą wizytę przy sprzątaniu regularnym. W sezonie zimowym warto zwiększyć częstotliwość całego sprzątania właśnie ze względu na niego — to jedno pomieszczenie decyduje, ile soli i piasku trafi do pokoi.