Mycie okna w Lublinie kosztuje 40 zł. W tej cenie okno myjemy z dwóch stron, razem z ramą i parapetem — nie ma potrzeby zamawiać osobno „tylko z zewnątrz”, bo obie strony są już w stawce.
Zasada jest jedna: za jedno okno liczymy jeden otwór okienny, niezależnie od liczby skrzydeł. Okno dwuskrzydłowe w jednym otworze to jedno okno, nie dwa. Trójskrzydłowe — również jedno. Osobno liczymy drzwi balkonowe: to samodzielny element z własną powierzchnią i okuciami.
Przed zamówieniem warto po prostu przejść się po mieszkaniu i policzyć otwory — zajmuje to minutę i zdejmuje wszystkie pytania na miejscu.
Moskitiera i zasłony nie wchodzą w usługę — żaluzje wyceniamy osobno.
Dwie sytuacje, o których lepiej wiedzieć przed zamówieniem. Pierwsza to skrzydła nieotwieralne — w wielu nowych inwestycjach część pakietu szybowego jest stała i z zewnątrz nie da się jej umyć od środka mieszkania. Druga to praca na wysokości od strony elewacji, z technik linowych lub podnośnika: prac wysokościowych nie wykonujemy.
Piętro samo w sobie nie jest przeszkodą: jeśli skrzydła się otwierają, okno na dziesiątym piętrze myjemy tak samo jak na parterze, pracując od wewnątrz mieszkania.
W Śródmieściu i na Starym Mieście okna są wysokie i często wielokwaterowe. Pracy jest tam wyraźnie więcej niż przy współczesnym pakiecie szybowym, bo czas pochłania właśnie rama i profil skrzydeł, a nie sama szyba. Cena pozostaje jednak za otwór okienny, a nie za liczbę kwater.
W Lublinie okna myje się najczęściej dwa razy w roku — po zimie i jesienią. Wiosenna wizyta jest ważniejsza: sól i piasek z ulicy przez całą zimę zbierają się na ramie i parapecie, a właśnie tam brud trzyma się najmocniej. Przy silnym mrozie woda na szybie zamarza i efekt jest gorszy, więc praktyczny sezon to marzec–listopad.