Pranie wykładziny dywanowej w Lublinie kosztuje 10 zł za metr kwadratowy. Pokój o powierzchni dwudziestu metrów to zatem 200 zł — wycena jest wprost proporcjonalna do metrażu.
Wykładziny nie da się zdjąć, wynieść ani obrócić. Jest przyklejona albo ułożona na całej powierzchni pokoju, więc pracujemy wyłącznie na miejscu i wyłącznie od góry — i dlatego kontrola ilości wilgoci jest tu znacznie ważniejsza niż przy dywanie. Za dużo wody oznacza, że podkład będzie schnąć dniami, a stąd bierze się zapach.
Druga różnica to meble. Przy dywanie można je po prostu przestawić; przy wykładzinie trzeba zaplanować kolejność pracy pokój po pokoju. Dlatego przed wizytą warto ustalić, co da się odsunąć, a co zostaje na miejscu.
Zaczynamy od dokładnego odkurzenia w kilku kierunkach — w wykładzinie brud siedzi głęboko w runie i po zamoczeniu nie da się go już odessać. Potem punktowo opracowujemy plamy, a na końcu pierzemy powierzchnię ekstraktorem, który od razu odciąga roztwór razem z brudem i większością wilgoci.
Dłużej niż dywan, bo powierzchnia jest większa, a podkład nie ma dostępu powietrza od spodu. W dotyku wykładzina jest sucha po kilku godzinach; pełne wyschnięcie wymaga wietrzenia przez cały dzień. Mebli na wilgotną wykładzinę nie stawiamy — drewniane nogi zostawiają ciemny ślad.
W biurach i salach konferencyjnych, gdzie wykładzina jest standardem, oraz w mieszkaniach na wynajem, w których wymiana pokrycia byłaby droższa od kilku prań. Stałą obsługę biur wyceniamy na stronie sprzątania biur.
W mieszkaniu raz w roku, w biurze przy dużym ruchu — dwa razy. Między praniami najwięcej daje mata wejściowa: to ona zatrzymuje piasek i sól, które niszczą runo szybciej niż zwykły kurz. Dywany mają osobną pozycję: pranie dywanu.